ZNAKI DROGOWE

 

 

Pewnego razu małym fiatem na rynek pojechałam.

Miałam pomidory z własnej uprawy, sprzedać je chciałam.

I całą drogę myślałam tylko o tym,

Aby zarobić jak najwięcej złotych.

 

Myśli moje wciąż wokół utargu krążyły

I znaku zakazu nie zauważyły.

Aż przyszła pora wrócić do domu swojego -

Wtem pojawił się radiowóz. Skąd, po co i dlaczego?

 

Zapytał policjant: moja droga pani,

Cóż to, znaków drogowych już nie przestrzegamy?

Ja mu na to: no patrz pan! co to się porobiło,

Wcześniej tego znaku przecież tu nie było!

 

Prędko myślę, to skubany, stanął na mej drodze,

Jak się z tego wykaraskam, jak się wyswobodzę?

Teraz nikt mi nie pomoże, dostanę za swoje,

Już oni opróżnią szybko kieszenie moje.

 

Od słowa do słowa - kłótnia niesłychana,

Pan władza na pomoc wezwał swojego kompana.

Drugi policjant z radiowozu wychodzi,

Patrzę, toż to kuzyn, chyba mi nic nie grozi...

 

Uśmiecha się do mnie, a do kolegi rzecze:

Zostaw ją wreszcie w spokoju człowiecze!

Jak się baba zestresuje i w końcu zdenerwuje,

To nam jeszcze nasz radiowóz skasuje.

 

I nie wkurzaj kobiety, bo jest z mojej rodziny,

A zgodna rodzina zawsze sztamę trzyma.

Tak to kuzyn przed mandatem mnie wybronił,

Domowy budżet przed sporym wydatkiem uchronił.

 

Ta przygoda na zawsze nauczkę mi dała,

W przyszłości na drogowe znaki już będę uwagę zwracała.

 

 

POWRÓT

 

 

 
COPYRIGHT © E.W. 2018 WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE       HOSTING: KB Systems