KOCHANKA

 

 

Mąż ma kochankę, i to tuż za ścianą,

Jest wysmukła, elegancka, wypielęgnowana.

Gdy razem wyjeżdżają, tym się mąż chlubi

I wciąż opowiada jak bardzo ją lubi.

 

Brakło żonie cierpliwości na to miłowanie,

Prędko wybije mu z głowy to jego kochanie.

Pomyślała: czekaj no ty „w skuter szarpana”,

Tak ci dołożę, tak cię urządzę, będziesz poobijana.

 

Żona z przedświątecznych zakupów wracała,

Kochance jasne oczka lśniły.

Ta pierwsza się zagapiła, zadumała –

Obie w słupek od bramy przyłożyły.

 

Kochanka, no cóż, oko ma podbite,

Oberwany brzeg płaszczyka...

Dobrze, że na tym się skończyło,

Podreperuje się, jakoś poskłada i będzie kwita.

 

Kochanka to Audi 80, już nie młoda, ale i nie stara,

A tuż za ścianą jest tylko garaż.

Mężowi przeszło, próbuje się ze stratą zgodzić,

A one siedzą jak myszy pod miotłą, chyba muszą się pogodzić.

 

Jaki morał, jakie nauki z tego wyciągnąć należy?

Jakie wnioski moi mili Czytelnicy?

Że na dzień dzisiejszy tylko i wyłącznie takich kochanek,

Rzecz jasna nie obitych, Elunia Wam życzy.

 

 

POWRÓT

 

 

 
COPYRIGHT © E.W. 2018 WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE       HOSTING: KB Systems