PRAWDZIWI CYGANIE

 

 

Ze swojego życia, gdy byłam młoda, pamiętam fakt cały:

Jak przez całą zimę w naszym domu

Dwie rodziny Cyganów prawdziwych zamieszkały.

 

Każda z tych rodzin miała jedno pomieszczenie duże.

W jednej było dzieci ośmioro, w drugiej zdaje mi się – sześcioro,

Zresztą dawniej w każdym domu było ludzi i dzieci sporo.

 

Rodzina co miała dzieci sześcioro mocno utkwiła mi w pamięci.

Byli bardzo spokojni, uczciwi, o czystość swoją i mieszkania dbali,

Drewnianą podłogę z desek codziennie szorowali.

 

Dzieci do szkoły nie chodziły, więc czytać i pisać nie umiały.

Bez przerwy mnie prosiły bym im opowiadania i bajki czytała,

Tylko już nie pamiętam, do drugiej czy trzeciej klasy uczęszczałam.

 

Zawsze czytałam płynnie - wyraźnie to im się bardzo podobało,

Ciągle spokoju mi nie dawali, aż się nieraz buntowałam.

Lubiłam ich i tak bardzo mnie prosili, więc im często czytałam.

 

Siadaliśmy na podłodze pod stołem, za oknem śnieżyca hulała.

Dzieci szczęśliwe, zasłuchane, nikt nam nie przeszkadzał,

A piec z brązowych kafli miłe i przytulne ciepło nam dawał.

 

Lat pięćdziesiąt jeszcze nie minęło

Gdy wspominam tamto czytanie.

Tylko dokąd odjechali i gdzie są teraz moi prawdziwi Cyganie?

 

 

POWRÓT

 

 

 
COPYRIGHT © E.W. 2018 WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE       HOSTING: KB Systems