WYBORY - BRUKSELA

 

 

Zawitała wiosna a wraz z nią wybory,

Nadszedł czas obietnic i czas pokory.

I znowu wyścigi jak na maratonie,

Kto w parlamencie pierwszy zasiądzie na unijnym tronie.

 

Z wszystkich stron płyną słodkie obiecanki,

Już się nie mogą doczekać nowej sielanki.

Jak w wielkiej gonitwie na starcie stanęli -

Odciągnąć ich od biegu nikt się nie ośmieli.

 

Prym na przedzie wiedzie pan X kochany,

Obiecuje nam sto złotych gdy na niego głos oddamy.

Za tak hojną kasę: może by go poprzeć?

Jakby co nie było on tam może dotrzeć.

Ciekawe tylko jak sprawdzi kto na niego głosował,

W przeciwnym razie będzie głowę w piasku chował.

 

Starają się nas przekonać na różne sposoby,

Że ekstra pracę otrzymają nawet najgorsze nieroby.

Będą zyski kolosalne, słodkie jak miód życie,

Państwo nasze żyć zacznie w pełnym rozkwicie.

 

Toż dopiero będzie cud prawdziwy w kraju,

Lecz nie każdy dotrze do owego raju.

Trzeba mieć układy i dobrą gadanę,

Jeśli tam nie dotrą, mają przechlapane.

 

Ta unijna pensja to fuks niesłychany,

My przez pół wieku takiej nie otrzymamy.

Więc pomyślałem a może i mnie się uda,

Wszak czasami warto uwierzyć w cuda.

 

Wobec tego w lisie futro się przebrałem

I dobrą posadę w tym rządzie dostałem.

Lecz ciężko pracował nie będę bo mi się nie chce,

A tam będę robił co tylko zechcę.

 

Te parę latek w Brukseli szybko mi przeleci,

Mam szansę ustawić siebie i swoje dzieci.

Nie będę wszystkim życia słodził,

Bylebym tylko sobie dogodził!

 

 

POWRÓT

 

 

 
COPYRIGHT © E.W. 2018 WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE       HOSTING: KB Systems