W SZPONACH

 

 

Dostałam się w ostre szpony i dzioby sępów - mimo woli,

Nikt mi nie jest w stanie pomóc i mnie wyzwolić.

Jeden szarpie serce, a drugi wnętrzności,

Rozerwały mnie na strzępy bez skrupułów i litości.

Może kiedyś Anioł Stróż nade mną się ulituje

I uwolni z koszmaru, który dzisiaj czuję.

Tylko moja głowa ciągle zrozumieć nie potrafi i nie może

Tak bardzo się starałam –

Dlaczego i za co cierpieć muszę mój ty Panie Boże?

 

 

POWRÓT

 

 

 
COPYRIGHT © E.W. 2018 WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE       HOSTING: KB Systems